dążymy, mijamy….
Namiętności są nadzwyczaj rzadkie. W naszej epoce wyrosło tyle barykad w obyczajach, co na ulicach.Dziś chcę czuć, że sięgam ruchomej granicy za którą spełnia się barwa i dźwięk. Wierzę, że dosięgnę. Pogodnie patrząca pójdę górami w miękkim blasku dnia nad wody, miasta, drogi, obyczaje. Tymczasem… gubią się myśli. Także miasta. Szybko odprawiam obrzęd sekundy zanim zastygnę w półmroku bagnistej przepaści. I zamieszkam w krainie, w której mieści się pierwsza i najważniejsza potrzeba umysłu, ta sama potrzeba , która powołała do życia geometrię i nauki ścisłe, filozofię i religię, wreszcie moralność i sztukę… I będę czekać cierpliwie, aż we mnie wyrosną nowe ziarna i aż nowe obmyją mnie świty….
2 komentarzy do tej pory
Zostaw odpowiedź
Zimą stać nad brzegiem morza, pozwolić by fale obmywały stopy.
…………..