Archiwum z wrzesień, 2007|Strona archiwum miesięcznego

Cyganeria Duszy i ciała.

Wiedziała doskonale, że jeżeli komuś na czymś naprawdę zależy to wszystko się prawidłowo zazębia. Jedyną rzeczą fałszywą jest analiza.Pragnęła –pragnieniem szaleńczym, wulkanicznym odnaleźć w sobie Środek. Środek samej siebie, o którym wiedziała tyle tylko, że jest w nim coś co w bezmiarze ogarniającego ją nieładu może być bezpieczną doliną Porządku .A może było to pragnienie niewymiernie głupie, wszak nierozsądność targała nią od zawsze. Może był to Środek równie iluzoryczny jak iluzoryczne były jej zamierzenia, w które nikt już nie wierzył?  Może w ogóle nie było żadnego Środka, tylko coś w rodzaju stałego przemijania, falowania materii?I w tym niebezpiecznym punkcie nasunęły się słowa, jak rozdział, rozpacz, rozpad, rozsypka, roztargnienie…. i szła spać ze złym nastrojem przyczajonym pod skórą, a w nocy śniły jej się rzeczy zabawne i piękne, bo przecież wszyscy mamy w sobie ducha przekory.Tylko żyjąc absurdalnie można się wyłamać z tego bezgranicznego absurdu.Rozmaite myśli zaczęły napływać do jej głowy. że na przykład--Bez posiadania siebie nie można posiadać innych.Tak , tak, tylko któż naprawdę posiada siebie samego?! Jaki niezmierzony w swej mądrości, w swej ludzkiej niemalże boskości musiałby to być Człowiek?!.Poza tym, któż miałby aż tak dosyć siebie, czy też samotności, żeby nie zadawalając się własnym towarzystwem szukać rozrywek w kinie, teatrze, u przyjaciół, albo w absorbującej pracy, czy też w miłości, po to, żeby zostać chociażby samotnym wśród innych?W ten sposób- paradoksalnie- szczyt samotności prowadziłby do szczytu życia w stadzie, do wielkiego złudzenia, którym jest towarzystwo innych, do samotnika  w celi pełnej luster i ech. Paradoks: prawdziwa odmienność,  spleciona z najdelikatniejszych zbliżeń, z efektownie banalnych i cudownych dostrojeń się do świata, nie może spełniać się jednostronnie(!)Wyciągniętej ręce musi odpowiadać jakaś inna, z zewnątrz, skądinąd.zachciała porzucić pewną dotychczasowość. Wiedziała, że chęć porzucenia to tylko pierwszy stopień wśród , których każy następny musi znaleźć odzwierciedlenie w czynach. Wierzyła i nie wierzyła w kondycję swojego ciała. Wytrwałość stała się elementem brakującym . elementem bez którego można zmierzać tylko w złą stronę. elementem, którego odnalezienie stało się więc wielkim i ważnym wyzwaniem. zaprzestanie wprowadzania fałszywego porząku, który resztkami pozorów ukrywa choas.nie udawanie pogrążenia w głępiach życia, których w rzeczywistości dotykała zaledwie palcami stóp.Zapragnęła być jak jaskółka . wirować dookoła dzwonnicy, opadając tylko po to, żeby jeszcze wyżej wystrzelić w górę. Jej nieład z czasem stanie się jej tajemniczym ładem, cyganerią duszy i ciała, która otwiera przed nią na ościerz drzwi…bo tylko te drzwi pozostają zamknięte, do których nie zapukamy.