Za słaba, aby mówić. Rozchylam tylko wargi, odbijam je na szybie powietrza.  Dookoła spokój, Pochylam głowę- jakby pod wielki wiatr. Płowieją długie aleje i łzy mnie już opuściły. Zamykam w dłoniach twarz pogrążona w sadzawce leniwego ciała. Przez oczy przechodzi karawana obrazów, mój wzrok jest lustrem albo sitem przez które sączy się chwiejna mądrość wilgotnych oczu.

      

4 komentarzy do tej pory

  1. mum on

    NIEPRAWDA!!!

  2. antonina on

    to nie wielkie emocje. raczej odrobina koniecznej odwagi, by stawić czoła obecnej sytuacji. by wytrwać z podniesioną głową pomimo żalu i skruchy. Stawić człowa sytuacji, która jest konsekwencją wcześniejszych poczynań. Rezygnacja z przyjemności na rzecz konieczności podjęcia pracy. ponieważ kiedyś zapomniałam, że najpierw praca , potem przyjemność. Teraz to sobie przypomnę.

  3. Zapatrzona on

    Tak a propos lądowania…
    Ostatnim razem nie chciałam zejść z dachu, więc… mnie z niego zrzucono. Lądowanie nie było najgorsze w tym wszystkim, to spadanie przyprawiło mnie o łzy.

  4. Zapatrzona on

    nie chcę się “przebawić” przypadkiem całkiem.


Zostaw odpowiedź