Archiwum z marzec, 2007|Strona archiwum miesięcznego
rozrywanie własnej jaźni realizmem Wyobraźni.
Idea, koncepcja, pomysł, myśl- zjawiła się nagle. Pamiętam jak dziś. To stało się nocą, nad brzegiem rzeki. Ja siedziałam na ławce, a to- przyszło mi do głowy. Przyszło , stanęło w samym środku i nie chciało się ruszyć. Ja nie śmiałam zapytać o co chodzi. Czekałam. Bezmyślnie.Daremnie, do nocy. A to ciągle uparcie tkwiło w głowie, trwało to nieznośnie długo. Sytuacja niezręczna. Początkowo myślałam, że to gość, może sublokator, dawny znajomy….? po chwili wiedziałam już , że to intruz. Nieustępliwy współwłaściciel głowy. Uporczywy i natrętny. do Diabła!
Zaprosiłam drewnianą, podmalowaną ławkę do rozmowy, żeby odwrócić czymś swoją uwagę, lecz deszcz..
Deszcz mówił: Odejdź, jest ciemno. Matka zaparzyła herbatę, zabija trzydziestą czwartą muszkę owocówkę, z przypłaszczoną twarzą do okna, drzemią w niej sny owadobójcze. -Muszę iść. Dziwactwo tkwi w głowie. Zgubię je po drodze.kwadratowa powierzchnia pokoju. moja mała stabilizacja. Ułożę uparciucha spać, cholerna myśl nieokreślona stoi w głowie.
Dźwięk, dzwonek, telewizor, reklama soku jabłkowego, wymuszone esencje z owoców. Za ścianą: dźwięk, dzwonek do drzwi.-To ja co u Ciebie?- W porządku.Wsiadam w autobus. Uciekam.-nie oglądaj się za siebie- szeptał dzień.
Lecz to był już czas pomiędzy przygaszoną, a zbutwiałą zielenią. Więc idę sama, niezauważona, inna, nowa, obłąkana, zgasła, żadna, zapomniana, zakochana- szarą przestrzenią wśród betonowych skał naturalnych kwadratowych oczu.
Mogłabym tak iść całą noc, cały dzień, całe życie a Myśl, która przyszła mi tamtego wieczoru pozostanie we mnie na zawsze….
preludium…
DYPLOM zdany.

GŁUPIE MOJE JA W BUNCIE TRWA…
nie.wątpliwie.
Umiejętność spojrzenia na rzeczy pod innym kątem jest jednym z najbardziej potężnych i skutecznych narzędzi pomagających radzić sobie z codziennymi problemami.
wszystko ma swoje aspekty.
wszystko jest relatywne
…
“bądź tym czym głębokie twe pragnienie. Jakie twoje pragnienie taka twoja wola. jaka twoja wola taki twój czyn. Jaki czyn taki los…”
VOULOIR C’EST POUVOIR!!!
We wtorek dyplom z historii muzyki. Więc jestem jak mol co w durowej tonacji leci rozchwianym lotem nad mknącym rydwanem jeszcze nie zdobytej wiedzy. i czasem mól do karty klaśnięciem przybity na książki ciele trzepiocąc się umiera, by zaraz nowym życiem wystrzelić w powietrze!
pokój niech będzie rozważnym dniom.
jak grom giń czarna zdrado, czarna zdrado.
Bo kiedy trzeba zrobić to i owo to mówię sobie, że trzeba zrobić to i owo… .
Komentarze (10)
Komentarze (4)
Komentarze (1)