bezruch
jałowa ziemia, stół, jeszcze jest cień
i gorzki zapach wspomnienia osiada na dnie
jak syrop, dziki szczep. bezruch, oto gdzie leży bóg
służy do tego łóżko, rozmowa zawsze
jest w pozycji poziomej, ty tam ja tu.
nigdy odwrotnie. stół, są dwa krzesła, nic więcej nie wiem,
wszystko się dzieje pomiędzy tymi rzeczami
każda ma własny odech, zużyte istnienie
(tylko domyślam się znaczeń, tylko przypuszczam
podobieństwo z tym światem). osiada na dnie,
fermentuje, podnosi temperaturę ciała,
ale go nie spala. suche powietrze,
suchy rytm wydm, miejsce najmniejszego oporu-
oto gdzie leży bóg. i drzwi nas tylko dzielą,
mówimy przez ścianę. nie było nigdy dalej.
i tak bez końca. czekam aż wywietrzeje
przy otwartych oknach
naturalny zapach naszych grzechów
aż zmyję z pleców dotyk dłoni, a nasze ubrania i książki
nie będą duszone w plastiku.
odetchną po pokojach rozrzucone.
w końcu damy im miejsce najwłaściwsze
według nauk wschodu
w interpretacji własnej.
4 komentarzy do tej pory
Zostaw odpowiedź
Czasem trzeba przyjąć do wiadomości ,że nie jesteśmy tacy wspaniali za jakich inni nas uważali i czasem my siebie także.Nieraz trzeba posypać głowę popiołem, uderzyć się w piersi i zacząć wszystko od nowa.
PS
Może lepiej okna zamknąć a otworzyć te drzwi aby być bliżej siebie , wtedy nawet ściana nie będzie dzielić.
Sprawa papierosów jest obok – konflikt jest daleko głebszej natury.Nie mylę się?
Opowiem Ci o porannej rosie, która udaje łzy Boga.
O burzy, co odpuszcza grzechy,
o odechu chwytającym wiatr,
o drodze w kształcie uśmiechu i o pewności gorącej jak krew.
Opowiem Ci o wieczornej ciszy, która uwalnia uwięzione słowa,
o pośpiechu, co boi się świtu,
o świętym spokoju, co go wszyscy pragną i roztargnieniu, które jest radością.
A kiedy poprosisz o więcej…wtedy opowiem Ci o smutku,
który zasypia, kiedy sie budzisz.
być tym, czym jest moje głębokie pragnienie…jakie pragnienie taka wola.jaka wola taki czyn. jaki czyn taki los…
Droga B.
nie o konflikt chodzi. chodzi o znalezienie w sobie dobra i miłości a potem zastąpić nimi zło i nienawiść.
poza nikotynowym złem popełniłam ich jeszcze kilka.
teraz dzięki odrobinie Wiary mojej Mamy we mnie staram się znależć drogę w kształcie uśmiechu i pewność gorącą jak krew…
ciągle się jeszcze uczę.
może wreszcie uda mi się zastać swoje sumienie czyste i wolne.
tego pragnę…
Sumienie nieustannie oskarża tylko tych, którzy je posiadają.Twoja samokrytyka pozwala mieć nadzieję,że się z tym uporasz.