Archiwum z styczeń, 2007|Strona archiwum miesięcznego
teatr nocą. teatr za dnia. reszta jest milczeniem.
“…bo natura ludzka, od przeciwności wiecznie obolała, przyzwyczajona do nich, uśmiech losu potrafi przyjąć, poradzić z nim sobie, tylko gdy jego rewersem jest wzgarda okazywana tym, których los zawiódł.
przeklęta Pokrętność naszej natury zna jedną postać prostoty: otwarte łajdacwto…”
William Shakespeare
lekko.duszność.
…
idąc w tamtą stronę tak jakby wcale się iść nie chciało, krokiem niefinezyjnym, pomału, na niebywale obrażonych nogach…Idę bezwiednie. Poza ciałem, ogranioczona do własnej postaci. pojedyńcza w powietrzu i niepoliczalna w dłoniach- Cisza .nie sroga, nie bolesna, nie trudna ani nie do zniesienia. poprostu cisza. Taka jaką lubię najbardziej o tej porze roku. pod stopami nieumiejący latać latawiec, który patrzył na życie zawsze jak na odrzucone próby.

a na wyciągnięcie ręki…
….zatrute studnie. skamieniałe pałace. brudne gesty…i echo starych prawd co sypie w oczy brudny piach…
lubię smutek pustych plaż. i leżeć z kłosem w zębach patrząc jak morze przykrywa zdarzenia i Skutki. Myśli moje nie dość lekkie bym mogła spokojnie spaść z nieba na otwarty parasol przypadkowego przechodnia. oddycham ciężko nielirycznym światem. we mnie moje rzetelne dorzecze wydumanych marzeń… i ogromny kapelusz na głowie. a wiatr zrywa kapelusze z głów i nie ma na to rady. rzeczywistość wymaga.

Wszystko cokolwiek istnieje, czy musi istnieć tylko w jeden sposób? trudno jest świat złapać na inności. Drzewo spuszczone z oczu nie zmieni się w krzesło. Czy tak wygląda właściwy , ostateczny Świat? .

Słowa na wiatr wyfruwają lekko tak…a wiatr weźmie je i uniesie wysoko gdzieś…na białych skrzydłach mew..Tam ską nie będą mogły ranić mnie.
…
marzenia nieskładne. myśli nie dość lekkie.
ze wszystkich sił należy podkreślić przypadkowość tych przedziwnych zdarzeń jakie przez lekko niedomknięte okno prześlizgnęły się tego wieczoru wpadając wprost do nieszczelnej szkatułki jej życia.
Nigdy nie okazywał uczuć wprost. K. poprostu korzystając z jej chwilowej nieuwagi odważył się zerknąć w jej stronę i powierzchownie zbadać zieloną taflę jezior Jej oczu. A niedosyt spowodowany ukratkowością spojrzeń na zawsze zmienił spokój jego duszy.
nie da się ukryć, że nie spotkał jej przypadkiem. Tego wieczoru szaro- niebieski Kot , łobuzersko grasował pośród kolorowej armii myśli w jego głowie. i zanim blado-żółty liść dotknął smutnej powierzchni niespełnienia on wiedział juz jakimi książkami karmi swój umysł, jaka muzyka śpi i tańczy w jej duszy. wiedział, gdzie najchętniej siada w teatrze. wiedział, też , że woli zmierzch od świtu. Ale co dnia siadał obok i spoglądał zawsze ukradkiem. analizował wewnątrz siebie niezliczone panoramy , zestawy i kompozycje barw jej oczu. badawczość ta była wstydliwym objawem szarości tunelu jego niespełnionych pragnień. pomyślał: Wątpliwości, absurdalne i niemal bluźniercze – oto kolejna niespodzianka, która przytrafiła mnie się na moim powietrznym szlaku marzeń i kamiennych stepach niewykorzystanych możliwości.
być może tylko zdawało mu się, że w chwilimocniejszego drgnienia wiatru zwróciła się do niego: spójrz na mnie- ja jestem światłem Twojej twarzy, pożywieniem wiatru. we mnie jest mnóstwo korytarzy i ciężka nieśmiałość Twoich spojrzeń. w moich oczach zbiegają się drogi gwiazd. Znam ścieżkę lotu biedronek i piękno szmaragdowych snów. Jestem ostatnim uśmiechem Twoich ust.
Wtedy on spojrzał na nią zupełnia inaczej. Dotychczas nigdy na nikogo nie patrzył w ten sposób.
wiedział już, że może ją poznać, choć nie zazna jej nigdy. że choć całą powierzchnią Duszy zwraca się do niego to szmaragdowy smak jej myśli pozostanie na zawsze zagadką. i tak postanowił kochać Ją do końca życia. I przez lekko niedomknięte okno do szkatułki jej życia prześlizgnęła się chwila kochania, którą do teraz mocno trzyma w swoich nieszczelnych dłoniach…
Komentarze (8)
Komentarze (6)
Komentarze (18)