czemu nie.
Dokąd zmierzam w swoich snach wiem tylko ja.

zapragnęłam deszczem być. wiatrem ciepłym. lepką mgłą.
Ta ulewa co wczoraj za moim oknem doszczętnie zalała niebo, wypłukała mnie z grzechu racjonalizmu. Wina czerwień szepnęła , że nie boję się latać…

Trwożnie, zimnym zmierzchem patrzę w dal.
Niech się na scenie moje słowo prosto i jasno tłumaczy. Niech będzie co dzień i na nowo przeciwko czemuś… za czymś. Oto mój plan na początek.
Żadnych komentarzy.
Zostaw odpowiedź