białe koperty sprzyjających przypadków…

 

A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą ,i udają, że znaczą coś więcej, niż znaczą. Czasem życie zasłania to , co jest większe od życia. Czasem góry przysłaniają to, co jest za górami. Trzeba więc przesunąć góry, ale ja nie mam potrzebnych środków technicznych. Ani siły. Ani wiary, która przenosi góry. Więc nie zobaczysz tego nigdy. wiem to i daltego Piszę…Proszę Cię Boże daj mi siłę, bym mogła uczynić to , czego nie udało mi się dokonać wczoraj. proszę pokieruj scenariuszem. nie mam już wiary, Siły, ani sprzyjającego przypadku. nie mam pieniędzy, białych kopert i natury łapówkarza. przyjmij więc w zamian moje Szczęście…

potrzeba pisania targa mną jak wiatr starą gazetą po pustych ulicach. potrzeba pisania ciągnie mnie za ręce jak więźnia skazanego na śmierć , wyrywa mnie ze snu , znęca się. wciąż głodna. bezlitosna jest. I jakże potrzebna…(?)po wsze czasy upadać będę i po wsze czasy o kolejny upadek będę pewniej wstawać. Nie przewrócą mnie słowa, ani węzęł związanych zdań na skrzyżowaniu Łez.

Żadnych komentarzy.

Zostaw odpowiedź