w cieniu moich rzęs , pogubiłam sens (?)

siedzę. nie całkiem sama. właściwie w tłumie osób. całkiem różnych zapaleńców, durniów, pasjonatów. Czy oni muszą tak głośno rozmawiać?Całkiem już nie słychać muzyki płynącej z głośników. Jego oddech nawet mało jest już wyraźny. bo każdy chce stąpać po szczycie. i widzę tylko jak jeden leci drugiemu na łeb. każdy z tym swoim wykreowanym uśmiechem. kreacja jest w modzie. cisza jest denna. Huk prowokuje i inspiruje twórców odgrzewanych klasycznych,czy awangardowych koncepcji . prowokacja i wspinaczka. ciągle to samo. Lubię tak sobie popatrzeć siedząc wygodnie przy stole, na którym stygnie mi herbata. na zegarze jest jeszcze wczoraj, ale to nic. wsłuchuję się w oddech. nie mój. rytmiczny jak wskazówki zegara. czuję Istnienie chodź jest niesłyszalne …niewidzialne. prawdziwe. i uśmiecham się do siebie. dobrze , że w tym wszystkim mam kogo słuchać, kiedy braknie mi słów, a tłum nad moją głową jest obrzydliwie pognieciony i mało już od dawna wyraźny. niekonwencjonalne spojrzenie odnajduję w naszym oczach !

Żadnych komentarzy.

Zostaw odpowiedź